13 października 2017

Nowy samotnik!

Imię: Jagodowa Aura lub Jagoda
Poprzednie imiona: Jagódka, Jagodowa Łapa
Płeć: Kotka (samica)
Wiek: 35 Księżyców
Klan: Samotniczka
Stanowisko: Samotniczka
Opis: Jagodowa Aura była kiedyś w Klanie Półmroku który się rozpadł kilka księżyców temu, Jagoda ruszyła w dal aby znaleść sobie swoje nowe miescje do zamieszkania. Jej mentor został zabity podczas wojny, Lider został uwięziony... Jagodowa Aura nie ma nawet rodziny. Jagodowa Aura miała ciężką przeszłość. Nieświadomie odebrała 1 z żyć swojego Lidera ponieważ ten zakochał się w samotniczce i chciała również przejąć władzę nad klanem, ale wie, że popełniła błąd. Czuła się jak opętana przez demona. Od tamtej pory nie może sobie wybaczyć. Jagodowej Aurze nie może do końca przejść tamten charakter. Jest jeszcze trochę zła i szorstka. Ale tak naprawdę jest kochaną, miłą i opiekuńczą kotką. Może znajdzie kogoś kto ją pokocha lub zaprzyjaźni się z nią i usunie resztki jej złego charakteru?
Mentor: Szary Błysk (*)
Uczniowie: ///
Rodzina: 
Mama - Jagodowy Kieł (*)
Tata - Wilcze Futro (*)
Rodzeństwo - Jedynaczka
Partner: ///
Kocięta: ///
Wygląd: 
Kolor sierści - szara
Kolor oczu - żółta
Długość sierści - krótka
Znaki szczególne - puszyste futro 
Umiejętności: 
Siła - 20
Szybkość - 30
Zwinność - 30
Skoczność - 20
Właściciel: LadyHorseGirl/Jagoda

8 października 2017

Od Pociesznej Mordki do Zwinnej Tygrysicy

- Co?! Gdzie?! Jak?! - zawołała i podskoczyła jak oparzona, po tym, jak jej przyjaciółka wydarła jej się do ucha.
Szybko jednak się uspokoiła, widząc ją całą roztrzięsioną. Nora przesiąkła zapachem obcego kota. Wtedy wszystko sobie przypomniała. Napadł ich ten zdziczały czarny samotnik. Obudził ją pisk Zwinnej Tygrysicy, i gdy rzuciła się jej na pomoc, kocur z całej siły ją odepchnął... mocno uderzyła głową o ścianę... A potem już nic nie pamiętała. Mimo silnego zapachu Samotnika nie było nigdzie w pobliżu.
- Co ten przygłup ci zrobił? - syknęła.
- A jak myślisz? - warknęła. - Z-zgwałcił.
Pocieszna Mordka zrobiła wielkie i przerażone oczy. Chyba pierwszy raz w życiu poczuła współczucie i naglący smutek z powodu tragedii kogoś innego, niż jej samej. Niesamowite.
- Dureń, głupiec....- wysyczała.
Podeszła bliżej kotki i liznęła ją w ucho.
- Będzie dobrze...
- Łatwo ci mówić! - warknęła. - Ty nie masz teraz myśli, że prawdopodobnie zaszłaś w ciążę z jakimś gówniarzem, który zakradł się do ciebie w nocy!
- Masz rację... - zaczęła. - On nie jest ciebie wart. To bezużyteczny śmieć. Też nie lubię kocurów - miauknęła. - Większość to głupcy, traktujące kotki jak swoje zabawki,   z którymi mogą zrobić co chcą.
- Co ja teraz zrobię? - wyszeptała ze łzami w oczach cynamonowa, jakby nie słuchając  pocieszeń przyjaciółki.
- Nie wiem. Naprawdę nie wiem.
Zwinna zwinęła się w kłębek, powoli połykając łzy. Starała się zakryć Pysk łapami, lecz kremowa doskonale to widziała. Nie wiedząc, co począć, skuliła się obok towarzyszki, co jakiś czas ją liżąc.

Zwinna?

Od Poszarpanego Wiatru

Poszarpany Wiatr leniwie ruszył się z legowiska. Wreszcie udało mu się spokojnie przespać noc. Odkopał zakopaną zwierzynę i zaczął ją jeść. Nie miał pomysłu co robić. Nie miał nikogo oprócz siebie do wykarmienia, a więcej nie potrzebował. 
Nagle poczuł zapach patrolu. Wiedział że mieszkanie na terenie klanów nie jest zbyt roztropne, ale prawdopodobnie oszalałby bez towarzystwa. Choć wciąż czuł, że prawdopodobnie przy pierwszym spotkaniu ktoś by go zabił. Poza tym lubił czasem chodzić do obozów i przysłuchiwać się co się tamtejszym rozmową. Musiał zawsze podchodzić pod wiatr i słyszał tylko strzępki rozmów. 
Szybko rozrzucił mech ze swojego legowiska i zakopał pozostałe kości po śniadaniu. Pobiegł przed siebie i zdawało mu się, że uciekł. Teraz musiał znaleźć nowe miejsce. Nawet nie zauważył, a znalazł się przed krwią zaschłą na trawie. Czuł swój zapach i tej głupiej kotki, która próbowała go zabić. Przeklął pod nosem. Powinien ją zabić. Pewnie sam by zginął, gdyby nie ta piękność, która przyszła i prawie sama go zabiła. Mimo to chciał ją znaleźć. Podziękować jej, wyznać swoje uczucia, mieć kociaki, nie zabić jej przypadkiem, ale znalezienie jej to był dobry początek. 
Nie miał problemu z początkiem poszukiwań. Jej „koleżanka” zostawiała za sobą widoczne ślady krwi. Jego też zresztą były widoczne. Przez chwilę je śledził, ale nie był aż tak głupi
Podążył za plamami na krwi rudej kotki. Były trochę zatarte, więc musiał się wysilić. Lekko przerażony znalazł się na nowym terenie. Zapach po czasie ulatniał się i coraz ciężej było tropić kotki. 
Wreszcie je znalazł. Choć zbliżała się noc był z siebie bardzo dumny. Patrzył przez chwilę na Przeniósł ciężar ciała z przednich łap na tylne. Nie mogło być większej różnicy w przekradaniu się do śpiącej kotki, a polowaniu. Podszedł jeszcze kilka kroków i poczuł na sobie czyjeś spojrzenie. Szybko zaczął poszukiwać jego źródła. Natrafił na wpatrzone w siebie bursztynowe tęczówki. Kotka szybko obudziła swoją towarzyszkę. Ona przestraszona podskoczyła i rozglądała się w poszukiwaniu napastnika. Poszarpany Watr bez zastanowienia rzucił ją o ścianę. Nie liczyło się czy ją zabił. 
Zbliżył się do pierwszej kotki. Złapał ją za kark. Jak nie mógł rozpoznać swojej niedoszłej morderczyni? Obiecał jej zemstę, więc ją otrzyma, ale taką jakiej się nie spodziewa. Mógł ją oczywiście zabić, ale to nie byłoby ciekawe. Po skończeniu swojej zemsty, uciekł jak wiatr zostawiając kotkę z jej towarzyszką. 

Zwinna? Pocieszna?

Ciąża!

Zwinna Tygrysica zachodzi w ciążę! 
Ojciec kociąt: Poszarpany Wiatr 


Dozwolone maści:
-Czarna
-czekoladowa

Liczba kociąt: 3
Płeć kociąt: 1 kocurek, 2 kotki
Inne informacje: Kocięta muszą być krótkowłose lub długowłose! Muszą mieć imiona od zwierząt (np. Borsuczek, Ryś)
Właściciele:
Kocur: Katalog (hw) - Wilczek
Kotka:
Kotka:

Kocięta przychodzą na świat: 19.10.2017
Formularze prosimy przesyłać do: 18.10.2017

Przed adopcją proszę o zapoznanie się z tą stroną: Klik

Od Zwinnej Tygrysicy Do Pociesznej Mordki

Kocur skoczył na mnie budząc mnie przy tym. Pisnęłam głośno żeby obudzić Pocieszną Mordkę. Ona aż podskoczyła i szybko się rozglądała. Następnie ruszyła mi z pomocą ale czarnuch odepchnął ją na ścianę tak mocno że straciła przytomność. Prubowałam się wyrywać ale on był silniejszy. Złapał mnie za kark i zrobił wiadomo co. Kiedy skończył poszedł sobie jakby nigdy nic. Kiedy poszedł spojrzałam na Pocieszną Mordkę, dalej leżała tam gdzie upadła. Podeszłam do niej i szturchnełam ją nosem. Nie reagowała więc pacnęłam ją łapą.
-Wstawaj.-syknęłam jej do ucha.

Pocieszna? Wena wyszła za drzwi.

7 października 2017

Od Północnej Łapy do Migoczącej Łapy

Z początku cynamonek starał się być obojętny na docinki rodzeństwa. Teraz już jednak nie wytrzymał. Podniósł się i  nienawistnym spojrzeniem zrustrował swoje 'rodzeństwo'. Syknął ostrzegawczo.
- MÓJ TATA był wspaniałym wojownikiem. Ale jeszcze nie zdążył nauczyć mnie walki - prychnął.
- Wspaniałym wojownikiem! - zaśmiał się Lodowa Łapa. - Tak, takim wspaniałym jak ty! Bałeś się, że nigdy nam nie dorównasz w polowaniu czy w walce? Co?
- ZAMKNIJ SIĘ! - wrzasnął Północek.
- Bo co mi zrobisz? - prychnął.
Uczniak nie wytrzymał. Spiął mięśnie i rzucił się na białego kocura. Szybko drasnął go w policzek i skoczył na niego. Jego brat tylko się uśmiechnął i szybko rzzucił go ze swojego grzbietu. Walkę przerwała jednak szybko Mroźna Skóra. Ze strachem wbiegła między młodzików , przez co ci natychmiast się uspokoili.
- Co wy wyprawiacie? Północna Łapo, co to ma być? - miauknęła ostro.
Jej uczeń nie odpowiedział, tylko zwiesił głowę i w milczeniu spoglądał na swoje łapy, przy tym nerwowo drgając.
- Ten dureń nagle rzucił się na mnie! - odezwał się pierwszy Lodowy.
- Dlaczego? - zaskoczona kotka podeszła bliżej cynamonowego kociaka.
- Oni mnie przezywali! Drwili sobie ze mnie! Nie pozwolę na to! - wyrzucił z siebie.
Szylkretowa kocica bez radnie wzruszyła ramionami. Wtedy, do legowiska wkroczyła Mglista Łza, która była na zewnątrz i wszystko słyszała.
- Lodowa Łapo, Migocząca Łapo, jak traktujecie brata? - syknęła. - Idziecie ze mną.
Dwójka uczniów posłusznie podążyła za matką. Na koniec obydwoje obrócili się, niosąc w jego stronę nienawistne spojrzenie.
Młodzik zwinął się tylko w kłębek nieszczęścia.  Kiedy upewnewnił się, że jego memtorka odeszła, zaczął gorzko płakać.

Migocząca? Lodowy?

Od Migoczącej Łapy do Północnej Łapy

Poszłam z Lodową Łapą odwiedzić Północną Łapę. Oczywiście po to, żeby kontynuować nasz plan.
- Zajmijcie się bratem - powiedziała Mglista Łza, wychodząc z nory wraz z Mroźną Skórą. Kiwnęłam głową i poczekałam, aż kotki wyjdą.
- O jej, nasze biedactwo się skaleczyło. Lub -  co gorsza - mogłeś umrzeć - powiedziałam udawanym zatroskanym głosem, podchodząc do rannego kocura.
- Gdyby nie nasza mama nie byłoby cię tutaj słabeuszu. Dziwię się, że ty w ogóle jeszcze żyjesz - odpowiedział na moją "troskę" Lodowa Łapa.
- Już nie przesadzaj. Biedaczek aż zemdlał. Nie potrafi się obronić - dalej udawałam ciepła w stronę ucznia.
- To nawet nie była obrona! Walczysz gorzej niż pieszczoch Północna Łapo. Powiedziałbym raczej Krwawiąca Łapo - zakpił z cynamonowego.
- Zastanawiam się, czego ten TWÓJ TATUŚ uczył cię na treningach. Zbierania ziółek?! W takim razie nie dziwię się, że chciałeś zostać medykiem!

Północny? Lodowy?